Interview Poland

Szkołę 69 – nowe miejsce eventowe – otworzył koncert w hołdzie dla Louisa Armstronga

Duch Szkoły 69 nad barem w kształcie gitary

Troy „Satchmo” Anderson podczas koncertu

Troy Anderson i Krzysztof Korczak

Branża eventowa miała okazję jednego wieczoru poznać dwie nowe oferty skierowane do organizatorów spotkań. Obie artystyczne.

Zamknięty koncert Troya „Satchmo” Andersona agencja KRAB Music House & Special Events zorganizowała w nowym w eventowym portfolio i dość oryginalnym miejscu na Roztoczu – Szkole 69.

Z pasji do lat sześćdziesiątych
Nazwa miejsca ma nawiązywać do pasjonujących jego twórcę Mirosława Mułę lat 60. i 70. (pasjonat zarówno kultury, jak i muzyki tamtych czasów pamiątki sprowadzał z całego świata) oraz genezy obiektu, który powstał z przeniesienia do tej lokalizacji a następnie połączenia dwóch wiejskich drewnianych szkół. Połączone tarasem budynki to niejedyna „fuzja” w tym projekcie. Klub został zaprojektowany w dwóch trochę przeciwstawnych stylach: tradycyjnej wiejskiej szkoły lat 60.–70. oraz w klimacie ruchu hipisowskiego. Główny budynek mieści klub muzyczny razem z salą kinową, w drugim znajduje się restauracja.
Podczas pierwszej części tego spotkania goście zostali posadzeni w odrestaurowanych szkolnych ławkach i podjęci przez gospodarzy kolacją przyrządzoną z produktów pochodzących od regionalnych dostawców. Koncert odbył się w głównym skrzydle Szkoły, gdzie w zasadzie czas zatrzymał się w latach świetności Hendrixa. Olbrzymi bar w kształcie gitary, na którym można nawet tańczyć, scena, oraz kolejne szkolne ławki, a nad barem pełnowymiarowa figura Jimiego. Na chilaoutowe piętro utrzymane w konwencji hipi, można dostać się tylko po „schodach do nieba”. Mieści się na nim kino studyjne, gdzie filmy można oglądać na wygodnych sofach, fotelach i łóżkach w pozycjach półleżących. – Szkoła69 ma być odskocznią od wielkomiejskich restauracji, dworków i pałaców. Założeniem projektu jest, aby grupy, które będą się u nas bawić i wypoczywać, zapomniały na chwilę o zbędnej etykiecie, a poczuły, co to znaczy obcowanie z naturą oraz sztuką. Miejsce to wyróżnia od innych przede wszystkim bliskość nieskażonej flory i fauny, genialna atmosfera, muzyka, sztuka oraz stylizacja lat 60. i 70. – mówi Urszula Czekirda, manager projektu Szkoła69. – Zaskoczenie gości jest totalne. Najpierw jadą przez piękne, zalesione tereny Roztocza, wjeżdżają do cichej wsi, po to, by nagle znaleźć się w miejscu jakby nie z tej ziemi. Jego klimat jest wyjątkowy. To wymarzony lokal dla ludzi, którzy szukają czegoś zupełnie innego na swoją imprezę firmową – przyznaje Krzysztof Korczak z KRAB Music House & Special Events.

Bliźniak Louisa Armstronga
Event dla event managerów pokazał kunszt jazzmana Troya „Satchmo” Andersona grającego i śpiewającego, a nawet wyglądającego jak Louis Armstrong. – Troy występuje z towarzyszeniem tria polskich muzyków. Koncert „Tribute to Louis Armstrong” jest podróżą w czasie i przestrzeni – widzowie czują się tak, jakby nagle znaleźli się kilkadziesiąt lat temu w jakimś zadymionym klubie jazzowym, gdzieś w Nowym Orleanie, Chicago czy Nowym Jorku. Ulegają złudzeniu, jakby naprawdę słuchali na żywo legendarnego mistrza trąbki o zachrypniętym głosie – opowiada o artyście Krzysztof Korczak.
Troy „Satchmo” Anderson rozpoczynał swoją karierę, służąc jeszcze w armii amerykańskiej stacjonującej na terenie Niemiec. Szybko doszedł jednak do wniosku, że kariera wojskowa jest raczej nie dla niego, że dużo bardziej pociąga go scena, mikrofon i kontakt z żywą publicznością.– Interesującą wiadomością jest to, że Troy Anderson, będąc w Niemczech, uległ ciężkiemu wypadkowi, spadając z wysokości 15 metrów podczas prac przy konstrukcji wielkiego namiotu. Uległ rozlicznym kontuzjom, połamał sobie kończyny, kości policzkowe, stracił zmysł powonienia, smaku, czucie w wargach. Wydawało się, że przekreśla to raz na zawsze jego karierę artystyczną. Drogą żmudnych ćwiczeń, dopiero po roku odzyskał zdrowie i co było dla niego najważniejsze – czucie w wargach. Wrócił do grania na trąbce i śpiewania, zaczynając jako rekonwalescent właściwie wszystko od początku – opowiada Krzysztof Korczak.
Hołd, jaki tym koncertem artysta składa swojemu mistrzowi i tym razem spotkał się z ogromnym aplauzem evenowej publiczności. Po zakończeniu występu zabawa z muzykami trwała do białego rana.
Organizatorzy wydarzenia zapewnili nocleg w odległym o 10 km Ośrodku Wypoczynkowym „Natura”
w Krasnobrodzie.